Zaginione miasto boga małp, czyli opowieść Douglasa Prestona


Oto współczesny człowiek. Homo sapiens sapiens. Próżny w poczuciu wyższości nad wszystkim, co go otacza. Mędrzec i wynalazca, który zasiedla kolejne ziemskie połacie. Zdolny zdobywać górskie szczyty, budować wysokie wieże, nawadniać pustynne tereny i tworzyć nowe wyspy. Oto zdobywca, który stworzył mapy i zaznaczył wyżyny i niziny, płynął przez oceany i wzbił się w przestworza. Oto zabójca natury i przedstawicieli własnego gatunku. Oto ten, który stworzył antybiotyki i był zdolny ratować przed epidemiami w różnych częściach świata. Oto ten, który wylądował na Księżycu i któremu sporo czasu zabrało, aby ponownie ludzką stopą dotknąć honduraskiej ziemi Mosquitii.

Douglas Preston zabiera czytelnika w podróż do miejsca, które przez wieki zdawało się być Atlantydą, z tym że zamiast pod wodą chowało się pod nieposkromioną siłą zielonej otchłani. Połacie nieprzyjaznej, wręcz wrogiej honduraskiej dżungli pełnej znikających ścieżek, błotnych pułapek, które pochłaniały wędrowców; ziemie jaguarów, które podobno nie atakują ludzi, ale tylko podobno, bo przecież słyszało się to i owo. Dom dla najniebezpieczniejszego węża na świecie, mrówek i chorób od których człowiek może pozostać wspomnieniem. Wspomnieniem też był cel wyprawy śmiałków, żądnych nie tylko odkrycia, ale skarbów, ścian opływających złotem i przejścia do historii. Witamy w Mosquiti. Uwierzcie, docenicie swój koc, pod którym czytacie książkę, mocny fundament domu i to, że najbardziej może przestraszyć rozmiar sieciarza jaskiniowego i żmija,wygrzewająca się na kamieniach podczas spaceru.

O zaginionym mieście czytano w listach, słyszano plotki i opowieści. A to o jakiejś małpiej rzeźbce, to znowu o wielkich ruinach, to o cywilizacji potężniejszej niż inne. Opowieści obiecywały złoto, niezliczone skarby i chwałę na kartach historii archeologii. Ktoś mógłby się nie skusić? Pewna grupa się skusiła, niesiona różnymi marzeniami i chceniami. Uzbrojeni w techniczne novum, które jako pilnie strzeżona tajemnica wymagało szczególnej uwagi, w odwagę i pogoń za nieznanym (ciekawe czy to samo gnało Kolumba do wypraw w nieznane?) wyruszyli na spotkanie z nieznanym.

Preston napisał reportaż, który czyta się jak rewelacyjną książkę przygodową, jak prozę, która jest skrojona na miarę przygodowego thrillera i momentami zastanawiasz się czy nie poniosła go wyobraźnia, a może to sprytnie napisana fikcja. Zabiera czytelnika do obozu,w którym za przestrogę służy odcięta głowa kajsaki. Brnie przez bagna, niewyrysowane na mapach rzeki, przez biurokrację i szlaki przeznaczone dla przemytników i handlarzy. Czeka w napięciu, opóźnia odkrycie, wyczekuje, planuje, przeprowadza i przysłuchuje się godzinom rozmów.

Warto przeczytać o tej ekspedycji nie tylko ze względu na miłość do przygody czy archeologii, ale po to, aby zastanowić się razem z autorem dlaczego cywilizacje nikną? Jaką rolę odgrywa w tym współczesny człowiek i jaka nas czeka historia? Czy spojrzenie na karczowanie dżungli zmieni nasze myślenie? Poszukajcie opowieści o współczesności wśród zapisków z podróży.

kavka

kavka

Skomentuj