koniec reszty życia. życie w cieniu śmierci.


Przegadałam ze znajomymi długie godziny o karze śmierci.  Nie da się nie mówić o karze śmierci. Przytaczamy mnóstwo argumentów „za” i „przeciw”, opowiadamy się za moralnością, negujemy zabawę w boga, równamy podjęcie decyzji o wymierzeniu takiej kary z postępowaniem skazanego. Dywagujemy o aspekcie samosądu, ostracyzmu, utrzymywaniu zwyrodnialców, a na to wszystko opowiadamy historię o koncepcji stworzenia wyspy, na którą tacy delikwenci zostaliby zrzucani – co zrobią tam będąc? Nie wiadomo. (swoją drogą o koncepcji wyspy właśnie, opowiedział mi kiedyś Piotr, mądry facet, który podziałał na pograniczu eksperymentu i kary: zamknięty obszar wyspy, przewiezieni skazańcy, zostawienie ich samych sobie – oni nie ingerują w nasz świat i są odseparowani, my nie ingerujemy w nich, szanujemy ich prawo do życia, ale też obserwujemy czy są w stanie stworzyć np. dobrze działające społeczeństwo czy po prostu mordują się nawzajem – nieco makabryczna obserwacja, ale nie pozbawiona pewnej humanitarnej szansy). Samo hasło „kara śmierci” wywołuje burzę. A tutaj? Tutaj macie książkę, która opowie o czymś więcej i nie skończy na tytułowych „Laleczkach skazańców”. Tą opowieść serwuje wam Linda Polman i Wydawnictwo Czarne, które podbija czytelników Serią amerykańską.

„W celach śmierci w Teksasie, gdzie rozgrywa się większość zawartych w tej książce opowieści, siedzi dwustu osiemdziesięciu skazanych. W 2014 roku doszło dziesięć nowy osób. Wykonano jedenaście wyroków. W pierwszej połowie 2015 roku uśmiercono już ośmioro skazańców – jednego na dwa – trzy tygodnie. Stres, w jakim żyją skazańcy, jest ekstremalny. Krewni ofiar odczuwają go nawet bardziej.”

Zaczynacie czuć ciężar tych prawie 300 osób żyjących w odrębnym, więziennym świecie?

Hybristofilia – parafilia (przyp. zaburzenie preferencji seksualnych), w której jedynym lub preferowanym obiektem pożądania seksualnego mogą być osoby, które popełniły przestępstwo. Często nakierowana na osoby, które w społecznym odczuciu popełniły szczególnie brutalne zbrodnie, np. morderstwo czy gwałt (Wikipedia)

Tytułowe laleczki to dla mnie pretekst do opowiedzenia o szeregu problemów. Mam pewien niepokój, że zbyt wielu. Autorka porusza tutaj nie tylko sam aspekt moralny wymierzania kary śmierci, ale zahacza o wątek procedur więziennych (swoją drogą, zrobił na mnie największe wrażenie, bo poddał w wątpliwość człowieczeństwo ludzi pracujących w celach śmierci), dewiacji seksualnych (taka jest próba wytłumaczenia zachowań kobiet z całego świata wiążących się ze skazańcami), cichych morderców (ktoś przygotowuje zastrzyki, ktoś je dostarcza, ktoś je podaje, ktoś po „tym wszystkim” sprząta…); systemie politycznym i prawnym, pojęciu sprawiedliwości, akceptacji lub jej braku dla skazańców lub kary, systemie więziennictwa, rodzinach ofiar, fundacjach na ich rzecz, nastrojom społecznym wizji europejskiej i amerykańskiej. Dostałam zawrotu głowy. Pisani o śmierci krzyczy tak mocno, że nie wiem czy można o niej napisać dobrze.

Podoba mi się research: są rozmowy ze skazanymi, jest wejście w bliższą relację z „laleczkami”, jest odwołanie do zeznań, są fragmenty lub całe wypowiedzi kobiet z for skupiających panie (bo mamy tu jednak zdecydowana większość kobiet) korespondujące ze skazańcami, bądź aspirujące do tego; mamy zaznaczone podziały między nowicjuszkami a weterankami, mamy kilka smaczków kryminalnych, krótkie rysy historyczne czy przypominające skąd kojarzyć nam się może dane nazwisko.

Słusznie jednak zauważyła Księgarka na regale, że ograniczenie się do Teksasu budzi pewne pytania o generalizację, o sugerowanie, że zawsze, że wszędzie, a autorka „niebezpiecznie się odsłania” z czym w pełni się zgadzam z autorką recenzji.

Niemniej jest to literatura przejmująca i pozostająca w człowieku. Jest to poprowadzenie przez więzienne korytarze i dawanie dwuznacznych wskazówek, jest mieszanie w głowie:

„Robert chciałby się wymienić myślami na temat poezji i Star Treka. Porąbał swoją matkę na kawałki. Thomas kocha szczeniaczki. Zakatował człowieka na śmierć i obrabował jego dom. Edward jest fanem D.H. Lawrence’a i Williama Butlera Yeatsa, interesuje się astronomią i zoologią. Został skazany na śmierć za trzykrotne morderstwo na zlecenie.”

<tu Kavka kręci głową i nie wie o czym myśleć… co za skur… – myśli, walcząc potem ze świadomością, że to też człowiek. Straszny, okrutny i niepojęty, ale, cholera!, człowiek>

Czytanie nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Jest przeprawą przez fakty, niezrozumiałe zachowania tych w celach i tych, którzy znajdują się bezpiecznie daleko.

A w moim przypadku co kilka stron przewijał się obraz, który będę pamiętać długie lata, o ile nie na zawsze. Oto John Coffey (grany przez Duncana) cierpi przed przejściem Zieloną Milą…

 

kavka

kavka

Skomentuj