Wspomnienie o „S.”


Czasem przypominam sobie jakieś sytuacje z dzieciństwa. Nie tylko z dzieciństwa. W ogóle sprzed lat. Kiedy rozmawiam o tym z osobami uczestniczącymi we wspominanej sytuacji zdarza się, że mnie poprawiają, że dopowiadają, ale trzon jest zawsze ten sam. Co jeśli wspomnienie jest inne? Ktoś z nas kłamie? Ktoś sobie coś wymyślił? Pamięć jest aż tak zawodna? A może przez lata wypaczyliśmy wspomnienie, dopowiedzieliśmy, zmieniliśmy na lepsze i zaczęliśmy je pamiętać zupełnie inaczej?

 

Tajemnice nie znikają, gdy się je opowie, to co można opowiedzieć stanowi tylko powłokę, nie sedno. Może jedynie jeżeli niczego nie przemilczam jestem blisko sedna.”

Herta Muller, „Dziś wolałabym siebie nie spotkać”

GIPI (Gianni Pacinotti) stworzył w komiksie „S.” swoisty pamiętnik, a przynajmniej tak możemy go odczytywać. Tekst pisany odręcznie, ze skreśleniami, czasem trudny do odczytania mimo używania liter drukowanych, każe nam wierzyć, że to co mamy przed sobą to zapiski narratora, a obrazy to klisze pamięci. Pacinotti tworzy niezwykłe akwarele – balansuje pomiędzy optymistycznymi pastelami, czasem przytłacza czernią, bielą i szarością. Wprowadza chronologiczny chaos – takie też są wspomnienia. Czasem coś się przypomni, czasem coś wywoła dany obraz – ten pozorny nieład tworzy zamglony obraz relacji syn – ojciec. Jestem zachwycona obrazami autora – poszczególne kadry są niezwykle filmowe. Największe wrażenie pozostawiła we mnie scena otwierająca,w zasadzie cały rozdział. Wojna, bombardowanie, schowek w klatce na króliki, zdezorientowany mężczyzna widzi człowieka z dziurą  w głowie, obok leżą fragmenty jego mózgu… miasto płonie, miasta nie da się poznać, już nie jest miastem. Nikną ulice, skrzyżowania, pozostaje pył i mózg na bruku. Bieg. Narzeczona. Jej dom. Miłość. To wspomnienie S., które układa w głowie jego syn.

Wyprawa łodzią, która ma swój czarny,  drastyczny moment jest pewnym epicentrum. Staje się też pewnym punktem wyjścia. To wtedy S.  wspomina, to wtedy syn słucha, to wtedy syn zdaje się mieć swój test na bycie mężczyzną, to wtedy spędza z kuzynem samotną noc na łodzi.

W komiksie nie padają określenia „tato”, „tatuś”, nawet ojciec, albo chociaż imię, które udałoby się dopasować. Przypiąć do twarzy mężczyzny. To nie „Gra o tron” – tutaj nie ma dziewczynek bez imienia, tutaj nie jesteś i nie chcesz być nikim – imię nadaje nam pewien rodzaj określenia. Dlaczego syn zabiera to własnemu ojcu?

Autor wymaga od czytelnika więcej niż  można się spodziewać. Wydawać by się mogło, że w formie, w której mamy dwa środki przekazu: obraz i słowo, jaką jest komiks, mniej jest miejsca na tajemnicę i niedopowiedzenia. Nic bardziej mylnego, co GIPI udowadnia. Autor wciąga nas w świat melancholii, wyblakłych klisz pamięci, które mogą być zwodnicze. Prowokuje do poszukiwania tropów, dopowiadania historii. Zmienia czasy, perspektywę, postacie. Pokazuje starą mamę, a zaraz potem mamę, która jeszcze wtedy nie była mamą.Pokazuje wielką miłość, aby za chwilę pokazać ją postarzałą i nieco kąśliwą, jak ludzie, którzy ją odczuwają.

Niektórzy piszą, że ten komiks jest o trudnej relacji ojca i syna. Ale czy na pewno była trudna? Być może to tylko próba rekonstrukcji własnego ojca, pewien międzypokoleniowy rozstrzał: ojciec doświadczony przez wojnę i syn, który nie ma prawa znać zapachu prochu i dźwięków spadających bomb.

„Dziecko powinno wiedzieć, ile jest wart jego ojciec”.

Khaled Hosseini, „Chłopiec z latawcem”

Czy właśnie dlatego upewniał się, co do wspomnienia o dwóch austriackich, a  może niemieckich żołnierzach… jaka wersja tego wspomnienia była prawdziwa? Czy miała  zdecydować o wartości…

To jeden z tych komiksów, do których będę wracać. Jestem o tym przekonana.Nawet teraz, pisząc te słowa, zerkam ukradkiem na lewo. Mości się obok, z tą nic nie mówiącą okładką, ze swoim wijącym się, enigmatycznym „S.” i już wiem, że zaraz poszukam. Poszukam jeszcze jednej drogi, która może pomóc mi interpretować to, co zobaczę. Co przeoczyłam?

Komiks dla uważnego, wrażliwego czytelnika, który poświęci czas i emocje na odczytanie wielu jego ścieżek. Ale która doprowadzi nas do właściwych wniosków?

GIPI

„S.”

Timof Comics

kavka

kavka

Skomentuj