Dziki poradnik przetrwania

Kiedy po raz pierwszy trafiłam na fanpage pani z pszyry byłam oczarowana! Wydawało mi się, że nie ma już w moim życiu przestrzeni na śledzenie kolejnego profilu, w dodatku związanego z czymś zupełnie niezwiązanym z tym, co robię w życiu i czym realnie się interesuję. Ze zdumieniem odkryłam, że sama wyszukuję profil i z nieskrywaną radością dowiaduję się o kolejnych cudach i dziwach, które wymyśliła natura. I tak odkrywam radość z czytania o puszczaniu bąków, kupach, jedzeniu odchodów (to ma uzasadnienie!) czy o jądrach, które mają samice (krety!).

Kiedy dowiedziałam się, że autorka strony napisała książkę dla młodych odbiorczyń i odbiorców Dziki poradnik przetrwania (na okładce: „Megaporcja wiedzy o zwierzętach; I o tym, jak nie dać się zeżreć!”) – moje policzki stały się różowe, a ja zapragnęłam czytać książkę od razu. Słusznie, bo jest to rzecz świetna.

 

pani_z_pszyry

 

Czy mam się czego czepiać? Pewnie, że mam. A to okładkę bym zrobiła inną, a to zdjęcia widziałabym inne, a to zrobiłabym rysunki bardziej widzialnymi, bo są fantastyczne i doskonale współgrają z poczuciem humoru autorki. Jednak trzeba być fair: wobec wiedzy, którą autorka naszpikowała każdą ze stron (nie ma pustych przebiegów, nie ma zmiłuj, nie ma przebacz) i wciąż sporej dawce żartu, który stał się znakiem rozpoznawczym Agnieszki Graclik – moje kręcenie nosem można wpuścić w kanał. Dziki poradnik przetrwania jest po prostu dobrą, edukacyjną lekturą, która nie dość, że może uzupełnić lekcje przyrody czy biologii, to jeszcze ma szansę stać się początkiem prawdziwej przyrodniczej pasji.

Zanim napiszę więcej polecam Wam rozmowę, którą miałam przyjemność odbyć z autorką w Radiu Kraków Kultura. Powodów jest wiele:

  1. Usłyszycie pasję, a to jest dla mnie rzecz najważniejsza.
  2. Zrozumiecie, dlaczego autorka zdecydowała o zamieszczeniu wstępu o ewolucji i przyznacie jej rację.
  3. Usłyszycie o tym, że natura wciąż zadziwia (nawet taką specjalistkę, jaką jest Agnieszka Graclik).
  4. Pojawi się też wyznanie o miłości do bezkręgowców (i teraz proszę się przyznać: kto z was kocha bezkręgowce? noooo?)

Tu znajdziesz podkast

 

pani_z_pszyry

 

Niebawem początek roku szkolnego. Jestem pewna, że część dzieciaków wcale nie pała sympatią do przyrody czy biologii. Jak wiemy z doświadczenia – jeśli nawet najbardziej zajmujący temat przedstawiony jest źle, to nici z zainteresowania. Z lekcji będziemy pamiętać kto miał najbardziej zielone gluty i kto je zjadał, myśląc, że nikt nie widzi. Taka brutalna prawda. Zróbmy dzieciom przysługę i wręczmy im Dziki poradnik przetrwania – będzie naszą nadzieją na rozbudzenie w młodych odbiorczyniach i odbiorcach pasji do poznawania tego, co wokół; poszerzania wiedzy, wyszukiwania ciekawostek, a może i wprowadzania nauczycielki czy nauczyciela w stan konsternacji… „skąd ona/on to wie?”. Od pani z pszyry.

Przed nami 6 lekcji, a każda pod chwytliwym tytułem, który niby wszystko zdradza, a jednak okazuje się, że mamy ograniczoną wyobraźnię – w przeciwieństwie do przyrody.

Nie zjedzą cię, jeśli cię nie zobaczą

Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Okazuje się bowiem, że zwierzęta – te cwaniaki – potrafią schować się nie tylko przed wzrokiem drapieżnika, ale zwodzą i inne zmysły. Być może pamiętacie historię Jana Baptysty Grenouille’a, bohatera Pachnidła Patricka Süskinda? Bohater nie pachniał. To z kolei sprawiało, że nie był akceptowany. Osamotniony popadł w zapachowe szaleństwo, ale tę opowieść musicie poznać sami. To, co wydawało się fikcją, ewentualnie anomalią, zdarza się w naturze. Graclik przywołuje np. sarenkę – maleńka, urocza, z rozchwianymi nóżkami i oczyskami, które powalają – nie pachnie. Drapieżnik może sobie zatem węszyć tuż obok i owej sarenki nie zauważyć. Tak, jest bezwonna.

Agnieszka Graclik obala też pewien mit, który bardzo często powtarzają dzieciakom dorośli. Nie dotykaj młodych dzikich zwierząt, bo mama ich nie pozna, wyrzuci je ze stada i po nich. W przypadku „takich maluchów”, jak pisze autorka, chodzi o pozostawienie zapachu, który umożliwi wykrycie zwierzęcia. Pomijamy tu oczywiście najważniejszą informację, że nie wolno nam dotykać dzikich zwierząt. Wiemy to, prawda? Bardzo cenię sobie taką wiedzę i traktowanie młodych czytelniczek i czytelników z należytą powagą.

 

pani_z_pszyry

 

Uciekaj, jeśli ci życie miłe

Jest to wspaniała rada również dla ludzi. Tyle że my nie moglibyśmy mierzyć się w zawodach biegowych z drapieżnikami świata zwierząt. Mamy jednak inne sposoby na ochronienie siebie i młodych, co również znajdziemy w Dzikim poradniku przetrwania. Tak, tak – i nam – ludziom – autorka poświęca nieco miejsca. Takie informacje o homo sapiens sapiens znajdziecie na końcu każdego z rozdziałów.

Zaskocz ich, a gdy trzeba wciskaj kit

Niech za opis rozdziału posłużą tytułu podrozdziałów: Udawaj groźnego!, Zastrasz napastnika!, Wykorzystaj lęki przeciwników!, Zmień kolorystykę!, Przebierz się za mrówkę! (mój faworyt), Udawaj węża!, Użyj atrapy!, Ptasi spektakl, Udawaj trupa! – chyba nigdy nie wpisałam tylu wykrzykników w jednym akapicie.

Warto być niejadalnym

Biorąc pod uwagę, że chronimy się głównie przed innymi ludźmi, od razu przychodzi mi do głowy ulubiony kanibal w popkulturze, czyli Hannibal Lecter. Pomijając jednak te upodobania, o których nie chcemy myśleć, a dzieci nimi straszyć, pozostańmy w świecie zwierząt. Moim ulubieńcem stał się krab pustelnik, który wciska się w cudze domy. Jak świetnie określa to autorka – mamy tu do czynienia z formą recyklingu. Leży taka muszla, marnuje się, licho nie śpi – przejmuję domostwo! Przymiarki należą podobno do komicznych. W podkaście usłyszycie o pewnych psikusach, które autorka robiła swoim krabom, ale pozwolę sobie na przytoczenie fragmentu książki:

„Jeśli dać mu do wyboru kilka muszli, skrupulatnie przymierzy każdą, niczym wybredna klientka w obuwniczym. Kiedy hodowałam kraby pustelniki, uwielbiałam dawać im, oprócz muszelek, różne dziwne rzeczy do wyboru, takie jak porcelanowy imbryczek z serwisu dla lalek. Kraby przymierzały z entuzjazmem wszystko, co znalazły, a ja miałam rozrywkę, bo krab z imbryczkiem na pupie niezapomniany widok…”

 

pani_z_pszyry

 

Współpraca popłaca

Jak wiadomo: w kupie siła! Sprawdza się to dosłownie i w przenośni. Jeśli będziecie potrzebowali innego spojrzenia na zwierzęcą współpracę, to odsyłam was do przepięknej książki Joanny Rzezak Razem. W stadzie, ławicy i chmarze – choćby po to, żeby sprawdzić jak przyroda nas inspiruje na wielu różnych poziomach. W Dzikim poradniku przetrwania przeczytacie o kowalach bezskrzydłych i ich wymownym transparencie, który zdaje się krzyczeć: jesteśmy ohydne! (czy, jak pisze Graclik: JESTEŚMY O-HYD-NE!!), o grupowym mobbingu, który uskuteczniają ptaki, czy o strzyżu rdzawogrzbietym, który ma ochroniarzy.

Broń się, jak potrafisz!

Nie od dziś wiadomo, że sztuka samoobrony jest niezwykle użyteczna. Moja mam sugerowała mi swego czasu noszenie w torebce gazu pieprzowego. Niemal z rozrzewnieniem czytałam podrozdział zatytułowany Sprejem po gałach!. Pasjonująca opowieść o sprejowych killerach nie mogła się nie rozpocząć od skunksa:

„Znany z cuchnącej broni skunks jest w rzeczywistości spokojnym zwierzęciem o przyjemnym usposobieniu. Spaceruje, szukając robaczków, i ogólnie jest wyluzowany. Dopóki coś go nie zirytuje. Jeśli ktoś próbuje zaatakować skunksa albo przypadkiem na niego trafi i biedaka wystraszy, ten odpowiada ogniem! Błyskawicznie podnosi ogon, odwraca się tyłem i wypala!”

Agnieszka Graclik z werwą i fascynująco opowiada o zwierzętach znanych i tych, których nazwy przeczytamy – być może – po raz pierwszy. Sprawia, że otaczający nas świat jawi się jako kompletnie inspirujący i totalnie odjechany, a zwyczajne owady mogą w sobie kryć takie niespodzianki, że w głowie się nie mieści! Wśród tego wielkiego pola walki, jakim jest dziki świat zwierząt, znajdują się mistrzowie taktyki, szpiegostwa i doskonali makijażyści. Od zwierząt możemy się uczyć współdziałania, a specyfiki, które produkują, sprawiają, że i my możemy spać spokojnie. Pani z pszyry przypomina nam, że nie jesteśmy pępkiem świata, nie jesteśmy też pionierami w kwestii przetrwania… cóż, jeśli chodzi o tę sztukę, zanim człowiek wpadł na jakiś pomysł – natura już go przetestowała.

 

pani_z_pszyry

 

Sięgnijcie po książkę Agnieszki Graclik Dziki przewodnik przetrwania. Albo kupcie dzieciakom. I tak będziecie go podkradać i czytać.

___

Dziki poradnik przetrwania

tekst: Agnieszka Graclik

ilustracje: Joanna Czarnecka

Wydawnictwo Wilga