Gudu i Gwai

– Czy macie czasem wrażenie, że ludzie dziwnie na nas patrzą?

 

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

Otóż mamy. Dosłownie i w przenośni. Czy potrafimy sobie z tym poradzić? Na pewno. Choć moje doświadczenie i przysłuchiwanie się opowieściom znajomych i przyjaciół wskazuje, że nigdy tak do końca. Bywają dni nieco słabsze, kiedy wracają do nas najróżniejsze demony i na powrót stawiamy mury między nami a światem – nawet, jeśli nieco wyblakłe. W czasach, kiedy social media kreują rzeczywistość; kiedy walka z hejtem wraca jak bumerang; kiedy dzieci również ulegają presji, aby stawać się nieosiągalnym przecież ideałem; kiedy wszyscy jesteśmy podatni na zbyt krytyczną ocenę samych siebie i wycofywanie się do bezpiecznych przestrzeni, w których czujemy się niewidzialni – książki, takie jak Gudu i Gwai są bezcennym narzędziem do demitologizowania wykreowanego – głównie w mediach – obrazu nas samych.

Historia Gudu i Gwai rozpoczyna się jednak w momencie, kiedy bohaterowie zamknęli się w świecie lęków i błędnych – jak się dowiemy – wyobrażeń o sobie.

Że niewiele brakuje, by zaczęli pokazywać was palcami i coś o was szeptać?

 

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

Opowieść rozpoczyna się dobrze znanym z bajek wstępem o miejscu zamieszkania. Klasyczne „za siedmioma górami” zostaje zastąpione: „Mieszkają oni po drugiej stronie gór.”, a mały domek z ogródkiem staje się muszlą ślimaka. Już teraz chcę zwrócić waszą uwagę na przepiękną rozkładówkę, która przedstawia owe góry. Ilustracja inspirowana, jak się domyślam, chińskim malarstwem pejzażowym (moje skojarzenie pomknęło w kierunku Pejzażu w stylu niebiesko-zielonym autorstwa Li Zhaodao, które znajduje się w zbiorach Narodowego Muzeum Pałacowego na Tajwanie, a które to dzieło znam absolutnym przypadkiem) jest spektakularna. Góry otulone tu i ówdzie przez chmury, wodospad czy ukryty w lewym dolnym rogu tygrys – tak symboliczny przecież w kulturze chińskiej; błąkająca się postać z białą twarzą, niemalże maską, przemykająca między drzewami – wszystko to składa się na baśniowy i, mimo niepokojących elementów, senny, uspokajający obraz. Z radością zawiesiłabym go na ścianie. Muszla ślimaka jest mniej spektakularną ilustracją, zdradza jednak wielką wyobraźnię autorki oraz pozwala na uzmysłowienie sobie jak maleńcy są bohaterowie książki.

A wy jesteście pewni, że to z powodu waszych długich uszu albo błyszczącego czerwonego nosa?

 

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

Czy na pewno wiemy kim są tytułowi Gudu i Gwai? Być może są wytworem wyobraźni artystki. Jeśli jednak, nie wysilając się zbyt mocno, damy się wciągnąć w zabawę zaproponowaną nam już na pierwszych stronach, kiedy Gudu i Gwai zmieniają swoje oblicze, kształty i kolorystykę, może się okazać, że bajka jest znacznie bardziej uniwersalna, aniżeli nam się wydaje. To zresztą jest dla odbioru historii kluczowe. Jeśli w naszej głowie pojawi się nasz własny obraz Gudu i Gwai, to może okaże się, że są do nas bardzo podobni? Może okaże się, że ta opowieść jest troszkę o nas samych? Nieważne zatem, czy bohaterowie będą leśnymi duchami lub parą gąsienic, z których jedna będzie nosić kapelusz, a druga czerwoną chustkę. Najważniejsze staną się emocje i nasze wyobrażenia o nas samych.

Więc ze wstydem uciekacie do domu, patrzycie w lustro i myślicie smętnie: Ależ ja dziwnie wyglądam!

 

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

Patrząc na postaci Gudu i Gwai widzimy piękne cudaki. Gwai nie jest zadowolony ze swojego wyglądu. Kiedy prześledzić mapę jego niezadowolenia okazałoby się, że w zasadzie nie ma w nim niczego, co on sam uważałby za ładne albo chociaż akceptowalne. Pokochałam go od razu, ale przecież nie mogłam krzyknąć mu do króliczego ucha: Gwai! Jesteś niesamowity!

Gudu czuje się samotny, bo nikt go nie rozumie, a jego myśli nie da się ująć w słowa. W dodatku jego myśli są bardzo skomplikowane, a cały jego brzuch wypełniają myśli i uczucia. Tyle, że to wszystko Gudu sam wymyślił i tak naprawdę w ogóle nie sprawdził swojej teorii o braku zrozumienia, a tym samym niemożności nawiązania z kimś dialogu i relacji.

Obaj zaszyli się w tej samej muszli ślimaka, po dwóch jej stronach, w dwóch najdalszych zakamarkach i nawet nie myślą o wyruszeniu w podróż, która pozwoliłaby im zweryfikować poglądy. Nie wychodzą z domu.

Zamiast podjąć trud zmierzenia się z własnymi wyobrażeniami obaj spędzają czas na próbie bycia kimś innym (Gwai) lub samoudręczeniu (Gudu), które polega na nieustannym wymyślaniu przeciwności w przełamywaniu barier komunikacyjnych z potencjalnym przyjacielem. To musi być bardzo, bardzo męczące.

Jeśli tak, to posłuchajcie uważnie.

 

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

Los sprawił jednak, że nasi bohaterowie się spotkali, a wtedy już nic nie było takie samo.

Więzienie nie jest tylko miejscem, do którego trafiają przestępcy. Więzienie to miejsce, z którego nie możemy się wydostać, jak byśmy nie pragnęli wolności. Swoistą wolnością jest samoakceptacja. Zdajecie sobie na pewno sprawę, że wszystko, co napiszę o akceptacji, kochaniu i szanowaniu siebie czy o podejmowaniu ryzyka, aby sprawdzić nasze wyobrażenia z rzeczywistością – będzie trącić banałem (nawet nie trącić). Dlatego…

… polecam wam przypomnieć sobie mit o Minotaurze. Pozostawcie sławną Ariadnę i jej nić, zostawcie w spokoju Tezeusza, który, niepomny uczuć Ariadny, pozostawia ją na Naksos. Nie zajmujcie się przez chwilę Minosem, który uosabia wszystko to, czego nie znoszę. Spójrzcie na Minotaura i głośno wypowiedzcie jego imię: Asterios. I choć geneza tego mitu jest inna, aniżeli ta w Gudu i Gwai, to wciąż wracałam myślami do nieszczęsnego Asteriosa, który został pozbawiony możliwości życia wśród ludzi, cieszenia się z akceptacji i miłości; któremu odebrano możliwość bycia dobrym, prawym i pięknym. Skazano go na grozę mrożących krew w żyłach opowieści, które o nim opowiadano; stworzono dla niego labirynt-więzienie; wrzucono go w szaleństwo rosnących lęków, poczucia winy i obawy przed byciem odmieńcem, bestią, nie-człowiekiem.

Dla mnie opowieść Marii-Luisy Uth pozbawia nas Minotaura. Pozwala nam głośno wymawiać swoje imię.

Gudu i Gwai, Maria-Luisa Uth

 

___

Gudu i Gwai

Maria-Luisa Uth

z języka angielskiego przełożył Maciej Byliniak

Wydawnictwo Dwie Siostry